Gdybym była wróżką, a nawet i czarodziejką, to byłabym piękna jak noc gwiaździsta, jak wschód i zachód słońca, jak złotosrebrny strumień w upalny dzień i jak tęcza po burzy. Gdybym była wróżką, a nawet i czarodziejką, to mieszkałabym w małym domku z ogrodem na leśnej polanie z niebieskim i czarnym kotem, z różowopiórym kogutem, z krową o srebrnych rogach, ze starym, mądrym psem i ze złotym jeżem. Gdybym była wróżką, a nawet i czarodziejką, to przędłabym nici i tkała z nich na krosnach lniane ręczniki, gotowałabym zupę grzybową, robiła pierogi z jagodami i sok malinowy, tańczyłabym w deszczu na aksamitnej trawie i witała świt każdy bukietem ziół wonnych i kwiatów. Gdybym była wróżką, a nawet i czarodziejką, to miałabym ukochanego dobrego i wiernego pięknego jak jeleń, szybkiego jak sokół i pracowitego jak pszczoła a z nim cztery córki przecudne i czterech wspaniałych synów. Gdybym była wróżką, a nawet i czarodziejką, to piekłabym chleb w piecu, stawiała na stole pod jabłonią dzban mleka , ser biały, bursztynowy miód, poziomki i jeżyny. Gdybym była wróżką, a nawet i czarodziejką, to miałabym czas na prace w ogrodzie, na czytanie książek, na malowanie obrazów, na długie spacery, na zabawę z dziećmi i na miłość. Gdybym była wróżką, a nawet i czarodziejką, ale jestem jedynie córką Boga wszechmogącego. Jestem jedynie córką wszechmocnego Boga.


