[Intro] Ona raz blisko, raz znika bez słowa, w oczach ma niebo, w cieniu połowa. Koleżanka z pracy, lecz w głowie burza, jej zimna cisza moje serce odurza. [Verse 1] W poniedziałek śmiech, we wtorek lód, w środę znów dotyk, co odbiera mi głód. Patrzysz na innych, żebym płonął od środka, grasz moim pulsem jak melodia słodka. Mówisz: “to nic”, ale wiem, że to gra, twoje spojrzenie jak trucizna trwa. Raz jesteś ciepłem, raz jesteś raną, zostawiasz mnie nocą z tą samą zmianą. [Pre-Chorus] Nie wiem, czy chcesz mnie, czy chcesz mnie złamać, czy mam cię kochać, czy mam uciekać z rana. Twoja obecność pali jak lawa, a twoja nieobecność — cisza jak kara. [Chorus] Jesteś jak ogień, jesteś jak chłód, w moich zmysłach robisz cud. Raz mnie przyciągasz, raz mnie odpychasz, bez ciebie krzyczę, przy tobie oddycham. Jesteś jak demon w anielskiej twarzy, każdy twój gest moje ciało parzy. Kręcisz mój świat, aż tracę rozum, ty jesteś trucizną, ja piję ją znowu. [Verse 2] W biurze mijamy się niby przypadkiem, a ja czytam znaki między każdym podatkiem. Uśmiech do niego, spojrzenie do mnie, robisz zazdrość tak lekko, tak skromnie. Potem znikasz, telefon milczy, czas bez ciebie powoli mnie niszczy. Twoje “nie teraz” brzmi jak wyrok, a ja w tej ciszy tonę z każdą chwilą. [Pre-Chorus] Nie wiem, czy chcesz mnie, czy chcesz mnie złamać, czy mam cię kochać, czy mam uciekać z rana. Twoja obecność pali jak lawa, a twoja nieobecność — cisza jak kara. [Chorus] Jesteś jak ogień, jesteś jak chłód, w moich zmysłach robisz cud. Raz mnie przyciągasz, raz mnie odpychasz, bez ciebie krzyczę, przy tobie oddycham. Jesteś jak demon w anielskiej twarzy, każdy twój gest moje ciało parzy. Kręcisz mój świat, aż tracę rozum, ty jesteś trucizną, ja piję ją znowu. [Bridge] Nie chcę już pytać, kto wygra tę grę, bo nawet gdy przegram, znów wybiorę cię. W twojej bliskości mój świat się rozpala, w twoim milczeniu dusza się spala. [Final Chorus] Jesteś jak ogień, jesteś jak chłód, w moich zmysłach robisz cud. Raz mnie przyciągasz, raz mnie odpychasz, bez ciebie krzyczę, przy tobie oddycham. Jesteś jak demon w anielskiej twarzy, każdy twój gest moje ciało parzy. Kręcisz mój świat, aż tracę rozum, ty jesteś trucizną, ja piję ją znowu.