Kawa stygnie na blacie kuchennym Ty w telefonie, ja z pustą dłonią Cisza między nami gęstnieje A zegar tyka monotonią Kiedyś gadaliśmy do rana Teraz milczymy od kolacji Czy jeszcze mamy o czym gadać Czy jeszcze tli się jakaś nić Czy trzyma nas przyzwyczajenie Czy boimy się odejść i żyć Twoje rzeczy w mojej szafie Moje buty obok twoich stóp Żyjemy obok, nie ze sobą Jak dwoje obcych - wspólny próg Kiedyś gadaliśmy do rana Teraz milczymy od kolacji Czy jeszcze mamy o czym gadać Czy jeszcze tli się jakaś nić Czy trzyma nas przyzwyczajenie Czy boimy się odejść i żyć Nie kłócimy się, nie płaczemy To jest gorsze niż każdy krzyk Bo krzyk znaczy że jeszcze czujesz A tu jest tylko pusty dźwięk Czy jeszcze... jesteśmy razem Czy jeszcze... jesteśmy razem...